30 lipca 2026
Czy kreatywna praca zawsze oznacza umowę o dzieło?
Sąd Najwyższy po raz kolejny przypomniał, że samo powstanie utworu w rozumieniu prawa autorskiego nie przesądza jeszcze o tym, że strony zawarły umowę o dzieło. To ważny sygnał dla pracodawców i firm współpracujących z ekspertami, twórcami, dziennikarzami czy osobami realizującymi projekty kreatywne.
W wyroku z 18 lutego 2026 r., sygn. akt II USKP 14/26, Sąd Najwyższy analizował współpracę spółki medialnej z dziennikarką prowadzącą audycje radiowe na podstawie kolejnych umów nazwanych „umowami o dzieło z przeniesieniem autorskich praw majątkowych”. ZUS zakwestionował charakter tych kontraktów i uznał, że w rzeczywistości były to umowy o świadczenie usług, co skutkowało obowiązkiem opłacenia składek.
Kluczowe znaczenie ma rezultat, a nie twórczy charakter pracy
W sprawie bezsporne było to, że prowadzone audycje miały charakter twórczy i stanowiły utwory chronione prawem autorskim. Nie wystarczyło to jednak do uznania, że strony łączyła umowa o dzieło.
Sąd Najwyższy podkreślił, że umowę o dzieło od umowy o świadczenie usług odróżnia przede wszystkim możliwość precyzyjnego określenia rezultatu. Dzieło musi być zindywidualizowane, posiadać konkretne parametry i dawać się zweryfikować pod kątem wad. Tymczasem w analizowanej sprawie przedmiot umów został opisany bardzo ogólnie – jako prowadzenie audycji radiowych – bez wskazania liczby audycji, ich szczegółowych cech czy mierzalnych efektów końcowych.
SN wskazał wprost, że „utwór w rozumieniu prawa autorskiego nie determinuje bezwzględnie rodzaju umowy – o dzieło lub o wykonywanie usługi”.
Powtarzalność czynności zwiększa ryzyko zakwestionowania umowy
Istotnym argumentem było również to, że współpraca miała charakter ciągły i powtarzalny. Kolejne miesięczne umowy obejmowały wykonywanie podobnych czynności, a wynagrodzenie było ustalane w zależności od liczby zrealizowanych audycji. Zdaniem Sądu taki model współpracy bardziej przypomina wykonywanie usług niż realizację jednorazowego, indywidualnie oznaczonego dzieła. W praktyce oznacza to, że nawet bardzo kreatywna działalność może zostać uznana za świadczenie usług, jeśli strony nie zadbają o odpowiednią konstrukcję umowy i właściwe opisanie oczekiwanego rezultatu.
Warto pamiętać, że ryzyko zakwestionowania umowy wzrasta szczególnie wtedy, gdy:
- współpraca ma charakter stały i powtarzalny,
- rezultat nie został precyzyjnie opisany,
- wynagrodzenie jest uzależnione od liczby wykonanych czynności,
- brak jest możliwości obiektywnej weryfikacji „dzieła”.
SDO Legal rekomenduje: przedsiębiorcy korzystający z umów o dzieło, zwłaszcza w branżach kreatywnych, medialnych, marketingowych czy IT, powinni regularnie weryfikować stosowane wzory umów. Kluczowe jest nie tylko odpowiednie nazwanie umowy, ale przede wszystkim prawidłowe opisanie rezultatu, parametrów dzieła oraz sposobu jego odbioru.
W wielu przypadkach konieczne może być również przeanalizowanie, czy rzeczywisty model współpracy nie odpowiada bardziej umowie o świadczenie usług albo nawet stosunkowi pracy. Taka analiza pozwala ograniczyć ryzyko sporów z ZUS oraz kosztownych konsekwencji składkowych po latach.
Co ten wyrok oznacza dla pracodawców?
Omawiany wyrok to ważny sygnał dla rynku – sam twórczy charakter efektu pracy nie daje automatycznej ochrony przed oskładkowaniem. Nawet jeśli powstaje utwór chroniony prawem autorskim, sąd będzie badał przede wszystkim to, czy strony rzeczywiście umówiły się na konkretny, indywidualnie oznaczony rezultat.
Dla pracodawców i przedsiębiorców oznacza to konieczność większej ostrożności przy konstruowaniu modeli współpracy z twórcami i specjalistami.
Jeżeli chcą Państwo zweryfikować stosowane umowy cywilnoprawne, ocenić ryzyka związane z kontrolą ZUS lub przygotować bezpieczny model współpracy – zapraszamy do kontaktu. Pomożemy przeanalizować obecne rozwiązania i dostosować je do aktualnego orzecznictwa.
Zobacz również
30 lipca 2026
Czy każda umowa zlecenia wlicza się do stażu pracy? Ministerstwo rozwiewa wątpliwości
30 lipca 2026

to kolejny wyrok pokazujący, że ZUS oraz sądy coraz dokładniej analizują rzeczywisty charakter współpracy, nie zaś wyłącznie nazwę umowy czy obecność zapisów o prawach autorskich. W praktyce wielu przedsiębiorców nadal zakłada, że skoro efekt pracy ma charakter twórczy, można automatycznie zastosować umowę o dzieło. Orzecznictwo konsekwentnie pokazuje jednak, że kluczowe znaczenie ma sposób opisania rezultatu oraz realny model współpracy.